Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. czyli piłka jest okrągła, a bramki są dwie. 12.09.2023 Czytaj więcej 143 votes, 100 comments. Z okazji rozpoczętych mistrzostw podaj inne nieśmiertelne powiedzonka i cytaty. Piłka ręczna zasady gry – w piłce ręcznej chodzi przede wszystkim o zdobywanie bramek przy udziale piłki trzymanej obiema rękoma. Podczas poruszania się po boisku, zawodnik może jedynie grać piłką poprzez kozłowanie, zabronione jest jednak trzymanie jej w rękach. Punkt zdobywa się w momencie trafienia piłki w bramkę. Wszyscy Polacy, nie tylko kibice piłkarscy, znają słynne powiedzonko Kazimierza Górskiego: „Piłka jest jedna, a bramki są dwie”. Ale do historii naszego futbolu przeszły też inne wypowiedzi, z których niektóre stały się wręcz legendarne. Przygotowaliśmy dla Was quiz, w którym możecie przypomnieć sobie wypowiedzi czołowych postaci polskiej piłki. Niektóre są śmieszne Przeczytać i pomyśleć. wtorek, 25 stycznia 2005. Kazimierz Górski powiedział, że to chyba najlepsza książka, jaka o nim powstała. "Piłka jest okrągła" jest udanym zestawieniem trzech innych książek autorstwa Jerzego Lechowskiego, Stefana Grzegorczyka i Andrzeja Koniecznego.Wyboru fragmentów dokonał Paweł Zarzeczny, bardzo dobrym wstępem opatrzył Tomasz Lis. Piłka nożna zawsze była najulubieńszym sportem Polaków. I jest to oczywista oczywistość. Zawsze też budziła wielkie emocje i przyciągała na stadiony tłumy. Cóż dopiero wówczas, kiedy biało-czerwoni grali jak z nut i odnosili na światowych boiskach wielkie sukcesy. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie. Zaśpiewamy ją wszyscy razem podczas tej wspaniałej uroczystości. Dodane przez ms dnia grudzień 09 2008 10:32:16: Parafrazując Kazimierza Górskiego, dopóki piłka jest okrągła, a bramki są dwie, to wszystko jest możliwe 😀. Z tej okazji lecimy z konkursem: - Podajemy prawidłowy wynik meczu - Udostępniamy post publicznie - Lajkujemy profil LemonPlanet.StrefaOkazji - Oznaczamy osobę, która tak jak my wieży w cuda 👼 Piłka jest okrągła, bramki są dwie, a reszta nie ma znaczenia lub została maksymalnie uproszczona. Po prostu biegaj po boisku i wbij do bramki przeciwnika więcej piłek niż on do Twojej! Symulator jazdy po mieście 3 „Piłka jest okrągła, a bramki są dwie”. Nagrodę DIAMENTOWĄ PIŁKĘ za strzelanie goli „nie do obrony” przyznajemy: … („Łowcy”- CLEO) PROWADZĄCY II Kolejna nagroda to PAPUŻKI NIEROZŁĄCZKI za „wierność i uczciwość przyjacielską” otrzymują nierozłączne pary przyjaciół: … („Mój przyjacielu” – K. KRAWCZYK) gidZUW. W cieniu zbliżającej się premiery konsol nowej generacji i niezbyt urodziwej, budzącej spore kontrowersji okładki, do sklepów trafia nowa odsłona serii FIFA, tym razem z numerem 21. W ciągu ostatnich tygodni odsłoniliśmy wam sporo tajemnic związanych z nową produkcją studia EA Sports – jedne z nowości były trafione, inne znacznie mniej, a kluczowych, z punktu widzenia gracza, różnic po prostu brakowało. Jeśli myślicie, że w finalnej odsłonie gry "Elektronicy" zdołali nas czymś zaskoczyć, to niestety (albo stety) musimy was rozczarować. Wyraźnie widać, że pod wieloma względami EA Sports postanowiło wziąć graczy na przeczekanie, zapewne do wersji na konsole PlayStation 5 i Xbox Series X. Bo choć zmian nie brakuje, to w znakomitej większości mają one niewielki wpływ na rozgrywkę. Tryb fabularny powinien trafić do kosza Foto: Komputer Świat A zacznę – dość przewrotnie – od elementu, którego formuła w kontekście serii FIFA chyba bezpowrotnie się wyczerpała. Mowa o trybie fabularnym, który po raz kolejny zawitał do produkcji studia EA Sports. I – co tu dużo mówić – to zwykły, sztampowy zapychacz. "Debiut" to prosta historyjka z cyklu "od zera do bohatera" trwająca ledwie 2-3 godziny z wykorzystaniem trybu Volta, w której pojawiają się znane piłkarskie osobistości (z Kaką na czele). I… w sumie to by było na tyle. Nie zrozumcie mnie źle, ale wydawało mi się, że ekipa EA Sports zdążyła już zrozumieć, że tryb fabularny to element, który raczej nie sprawdzi się w tak prostolinijnym wydaniu. Mimo to deweloperzy znów podjęli się próby zaoferowania nam fabuły rodem z familijnego, amerykańskiego kina klasy "B". Niepotrzebnie, bo na ten tryb po prostu szkoda czasu. Nie znajdziemy tutaj nic odkrywczego, a oglądanie rozwleczonych przerywników filmowych jest rozrywką wątpliwej jakości. Rozbudowana symulacja to strzał w dziesiątkę Foto: Komputer Świat Sporo zmian pojawiło się za to w trybie kariery – tutaj znakomitą większość z nich można zapisać na plus, choć trudno też stwierdzić, że są to rewolucyjne pomysły. EA Sports zdecydowało się bowiem na powrót do rozwiązań znanych nawet z odsłon sprzed kilkunastu lat, choć trzeba przyznać, że przeniosło je na grunt FIFA 21 nad wyraz sprawnie. Mowa tu zwłaszcza o rozszerzonej symulacji spotkań, w trakcie której możemy szybko wskoczyć do meczu w dowolnym momencie i równie szybko wrócić do animacji obrazującej przebieg spotkania. Nie brak także możliwości zmiany taktyki w trakcie symulacji, a całość przypomina dość mocno styl graficzny spotykany w serii Football Manager. Najważniejsze jest jednak to, że całe narzędzie działa naprawdę sprawnie i bez żadnych problemów. Ekipa EA Sports wprowadziła także szereg zmian odnoszących się do treningu, choć tak naprawdę jedyną, którą warto się zainteresować jest możliwość zmiany pozycji młodych zawodników czy też określanie kierunku ich rozwoju. Ustawienia odnośnie reżimu treningowego zdecydowanie warto pozostawić pod kontrolą wirtualnego asystenta. Nie sposób zapomnieć także o nowych opcjach transferowych, jak chociażby możliwość wypożyczenia zawodnika z klauzulą pierwokupu, ale z takich rozwiązań menedżerowie innych drużyn korzystają bardzo, bardzo rzadko. Volta bez większych zmian Foto: Komputer Świat Cieszy też fakt, że deweloperzy nie rezygnują z rozwoju ulicznych meczów Volta. O ile tryb fabularny bez wątpienia można sobie śmiało odpuścić, tak zabawa na ulicach miast i w halach nadal daje dużo frajdy. Usprawniono przede wszystkim moduł dryblingu za pomocą narzędzia o nazwie Agile Dribbling, co w futsalowych czy ulicznych popisach jest kwestią absolutnie kluczową. Teraz wykonywanie efektownych trików jest nieco prostsze, ale wykonanie skomplikowanej kombinacji nadal wymaga od nas zapamiętywania różnorodnych konfiguracji przycisków. Ułatwiono także zagrania piłki pomiędzy nogami – to bardzo często stosowany zwód, który daje sporą przewagę na boisku, zwłaszcza w kontekście gier z mniejszą liczbą zawodników. Poza tymi nowościami próżno szukać tu większych zmian. Owszem, ekipa EA Sports dołożyła nam kilka nowych aren i ulepszyła reakcje widowni na boiskowe wydarzenia, ale to po prostu ewolucja rozwiązań sprzed roku. Trzeba jednak przyznać, że na szczęście nic nie udało się sknocić. To wciąż mocno zręcznościowa gra Foto: Komputer Świat O ile w testowych wersjach FIFA 21 zwracałem uwagę na fakt, że tempo zabawy uległo zauważalnemu zmniejszeniu, tak finalna wersja gry pokazuje, że mamy do czynienia z tytułem o mocno zręcznościowym charakterze. To z jednej strony dobrze, a z drugiej strony taktyczna głębia w FIFA to zjawisko, którego w wielu przypadkach niestety trudno się doszukiwać. Przede wszystkim cieszy fakt, że twórcy wreszcie zabrali się za problem nadmiernie otwieranych przestrzeni w bocznych sektorach boiska. Niczym niezakłócone rajdy po skrzydłach to był znak rozpoznawczy tej serii i na szczęście ten proceder został zauważalnie ograniczony. Boczni obrońcy znacznie sprawniej reagują na nasze sprinterskie popisy, często podwajając krycie i zmuszając nas do zwalniania tempa akcji czy też wycofania futbolówki do środkowego sektora boiska. Mnie osobiście bardzo to cieszy – nie da się ukryć, że po części ogranicza to stosowanie bardzo oklepanego schematu rozgrywania akcji. Oczywiście nadal ogromnym atutem jest posiadanie szybkich, dynamicznych skrzydłowych, choć tym razem nieco w innym kontekście. Podania prostopadłe za często otwierają drogę do bramki Foto: Komputer Świat Deweloperzy chwalą się bowiem, że dzięki ulepszonej sztucznej inteligencji komputera, piłkarze lepiej organizują się w defensywie i łapią naszych graczy na spalonym. W tym stwierdzeniu jest jednak tylko połowa prawdy – faktycznie, ofsajdów jest nieco więcej w porównaniu do poprzednich odsłon, ale za to znacznie wzrosła skuteczność prostopadłych podań. Raz po raz jesteśmy w stanie wychodzić na czystą pozycję po wpuszczeniu naszego zawodnika w uliczkę, regularnie możemy także zagrać podanie górą, dzięki czemu szybko mijamy nawet dwie formacje i otwieramy szybkiemu napastnikowi drogę do bramki. >> Zobacz także: FIFA 21 - 10-godzinny trial dostępny dla abonentów usługi EA Play Nadzwyczajna skuteczność tych zagrań to spora bolączka, bowiem znacznie wzrosła częstotliwość pojawiania się wysokich wyników. W trakcie testów nierzadko pojawiały się takie rezultaty, jak 4:4, 5:3, czy 6:1, a bezbramkowe remisy czy też spotkania "do jednej bramki" to zjawisko, które zauważałem znacznie rzadziej. To także efekt wysokiej skuteczności napastników drużyn przeciwnych w pojedynkach sam na sam z bramkarzem. Foto: Komputer Świat Uwagę zwraca natomiast znacznie ulepszony system wykonywania wślizgów – to zasługa poprawionej detekcji kolizji pomiędzy zawodnikami, dzięki czemu rywale, których powstrzymujemy takim zagraniem, w sposób realistyczny upadają bądź przeskakują nad obrońcami. Znacznie zwiększono też realizm tzw. rykoszetów... choć czasem futbolówka odbija się od zawodników w sposób iście niedorzeczny. Na szczęście są to incydentalne zagrania, podobnie zresztą jak i dość zaskakujące próby zagrywania piłki przewrotką w środku pola. Główki zostały utrudnione – i dobrze Na pewno warto docenić także możliwość sterowania zawodnikiem aktualnie pozostającym bez piłki – to ciekawe rozwiązanie, które dodaje głębi rozgrywce, ale jednocześnie sprawia, że przy wysokiej dynamice zabawy czasami trudno połapać się w możliwościach kreowania danej akcji. Z tego narzędzia korzystamy wiec raczej rzadko i to głównie w kontekście rozgrywania ataków pozycyjnych. Foto: Komputer Świat Ciężej natomiast zdobyć gola uderzeniem z główki i jest to zmiana jak najbardziej na plus. W poprzedniej odsłonie system wykonywania strzałów w ten sposób był aż nadto skuteczny, co niestety nie spotykało się z aprobatą graczy. Teraz, dzięki wprowadzeniu zagrań głową, nad którymi większą kontrolę, zdobycie takiego gola wymaga znacznie większej precyzji. Niewielkie zmiany pojawiły się także w kontekście trybu FIFA Ultimate Team – mamy możliwość skorzystania z trybu kooperacji, nie brak także nowych wydarzeń oferujących dodatkowe godziny zabawy. Warto także zwrócić uwagę na przyjemny moduł budowania własnego stadionu, choć jest to zabawa na długie tygodnie, jeśli nie na miesiące gry. A przecież właśnie o to chodzi deweloperom – by utrzymać graczy przy FUT jak najdłużej. I to, jak zwykle, powinno się udać. FIFA wciąż potrafi zrobić wrażenie pod kątem graficznym Foto: Komputer Świat Graficznie FIFA 21 tradycyjnie trzyma poziom. Tym razem sporo uwagi poświęcono głównie otoczce meczowej, skutkiem czego jest szereg nowych, animowanych przerywników ukazujących widok z trybun, przywitanie z zawodnikami drużyny przeciwnej czy też prezentujących dynamiczne najazdy kamery. Wszystko to wygląda bardzo efektownie, a w połączeniu z oficjalnymi grafikami największych lig na świecie (z Ligą Mistrzów na czele) faktycznie możemy poczuć się, jak podczas transmisji telewizyjnej. Tym bardziej, iż odniosłem wrażenie, że duet Szpakowski-Laskowski dorzucił do najnowszej odsłony serii FIFA sporo nowych kwestii odnoszących się do najlepszych zawodników, topowych klubów czy też (wreszcie!) polskiej Ekstraklasy. To na pewno cieszy. >> Zobacz także: FIFA 21 za darmo na PS5 i Xbox Series X/S dla posiadaczy gry na PS4 i Xboxie One I taka jest właśnie cała FIFA – rozgrywka w wirtualną piłkę od EA Sports cały czas cieszy, ale jeśli nie liczą się dla Was zaktualizowane składy i tryb kariery, to śmiało możecie zostać przy poprzedniej odsłonie. To wciąż dobra gra, ale kolejny rok bez większych zmian bez wątpienia mocno zastanawia. Być może impulsem do większej rewolucji będzie debiut konsol nowej generacji, ale to na razie tylko oczekiwania. Oczekiwania, które niekoniecznie muszą się spełnić. FIFA 21 debiutuje na PC, PlayStation 4, Xbox One i Nintendo Switch już 9 października. Z kolei od 6 października dostęp do gry uzyskują posiadacze Edycji Mistrzowskiej. Zamów FIFA 21 na PC Zamów FIFA 21 na PS4 Zamów FIFA 21 Edycję Mistrzowską na PS4 Zamów FIFA 21 na Xbox One Zamów FIFA 21 Edycję Mistrzowską na Xbox One Zamów FIFA 21 na Nintendo Switcha Fot. A. ZawadzkiDziś za granicą, gdy obcokrajowcy usłyszą język polski, wołają: „Lewandowski”. To niewątpliwie najbardziej rozpoznawalny Polak, choć gra przecież w klubie niemieckim. W połowie lat 70. ubiegłego wieku zamiast Lewandowskiego wspominano Kazimierza Deynę. To dzięki temu, że był królem strzelców monachijskich igrzysk olimpijskich w 1972 r., gdzie nasza reprezentacja zdobyła złoty medal – w dużej mierze właśnie za sprawą kapitana drużyny, który w decydującym meczu z Węgrami strzelił obydwie bramki. Później Deyna był podporą reprezentacji na mistrzostwach świata w 1974 r., tam też strzelał przepiękne gole. To właśnie pomysłowość i skuteczność gry były tym, co doceniali eksperci i znawcy piłki nożnej. Mówiło się o „rogalach” na boiskuUrodził się w 1947 r. Miał ośmioro rodzeństwa i to właśnie starsi bracia zaszczepili w nim zamiłowanie do futbolu. Zadebiutował w pierwszej lidze w październiku 1966 r., w meczu ŁKS Łódź – Górnik Zabrze. Tam dostrzegli go łowcy talentów z Legii Warszawa. Deyna został powołany do wojska, więc już w listopadzie grał w barwach WKS. W sumie występował w barwach Legii w 304 meczach ligowych, aż do 1978 r., a więc grał w warszawskim klubie ponad 12 z meczów z Deyną pamiętam, moja rola była wtedy szczególna. Odbywałem służbę wojskową i wysłano mnie na mecz przy Łazienkowskiej, gdzie Legia podejmowała GKS Tychy, jako dowódcę plutonu zabezpieczenia. Strzelono wtedy – pamiętam – tylko jedną bramkę i wojskowi nieznacznie wygrali. Deyna był na boisku, jak miał to w zwyczaju, dyrygował grą, choć nie on był autorem gola. Legia nie zdobyła jednak w tamtym sezonie tytułu mistrza mecz pamiętam głównie z pozasportowych powodów. Okazało się, że żołnierze mojego plutonu, zamiast pilnować porządku, weszli w bliskie, także alkoholowe, relacje z kibicami na trybunach. Bardzo ciężko było mi potem zebrać wojsko na powrót do koszar. Byłem niedoświadczonym dowódcą, zapatrzonym w przebieg meczu, także w Deynę, a oni to skwapliwie wykorzystali. Ponieważ wstydziłem się wracać w ich towarzystwie, szedłem w bezpiecznej odległości, a kibice – widząc mój mundur – zwracali mi uwagę na rozanielonych żołnierzy. Więcej już w tej roli nie zmarł w 1989 r. w USA, gdzie mieszkał jako zawodnik jednej z tamtejszych LegiiLegenda Legii ma dwa murale w stolicy. Pierwszy znajduje się na bloku przy ul. Kazury na Ursynowie. Nawiasem mówiąc, okolica jest swoistym zagłębiem murali. Ten zaprojektowało i wykonało Bakcyl malowidło znajduje się na ścianie Szkoły Podstawowej nr 280 przy ul. Gorlickiej 3 na Ochocie, w pobliżu boiska, na którym ćwiczą dzieci, a także młodzież z okolicznych szkółek piłkarskich. W tym przypadku wykorzystano zdjęcie Deyny autorstwa Eugeniusza Warmińskiego, znanego fotografa sportowego, a całość prac wykonali studenci ASP. Głównym elementem przyciągającym wzrok jest wyciągnięta na pierwszy plan piłka, która dzięki zastosowanej technice sprawia wrażenie wystającej z murale sfinansowano w ramach budżetu GórskiTak się składa, że swój mural w Warszawie ma także „Trener Tysiąclecia”, jak niektórzy nazywają Kazimierza Górskiego. Dzieło powstało na ścianie bloku przy ul. Madalińskiego na Mokotowie, gdzie przez wiele lat mieszkał legendarny selekcjoner, by w ten sposób uczcić 100. rocznicę jego urodzin. Postać Górskiego ma ponad 9 m wysokości, a obok widnieje napis, którym jest jedno z jego najbardziej znanych powiedzeń: „Piłka jest okrągła, a bramki są dwie”. Było jeszcze drugie, równie chyba populrne: „Mecz można wygrać, przegrać lub zremisować”. Jeśli dodamy do tego charakterystyczny lwowski zaśpiew, z jakim Kazimierz Górski wypowiadał te zdania, mamy komplet wrażeń. Dzieło jest autorstwa duetu artystycznego Czary-Mury i ma aż 240 m kwadratowych Górski był pierwszoligowym piłkarzem, ale szerzej dał się poznać jako trener polskiej reprezentacji w latach 1966 i 1970-1976. W tym czasie doprowadził swój team do triumfu na igrzyskach olimpijskich w 1972 r. w Monachium oraz do finału kolejnych w 1976 r. w Montrealu, a także do zajęcia 3. miejsca na mistrzostwach świata w 1974 r. w Niemczech. „Orły Górskiego”, jak nazywano naszą reprezentację, miały wtedy wielką szansę na tytuł mistrzów świata. Gdyby nie pechowy mecz z reprezentacją Republiki Federalnej Niemiec, rozgrywany na fatalnym boisku i przegrany jedną bramką, moglibyśmy śmiało sięgnąć po tytuł. Strzelcem zwycięskiego gola dla Niemców był legendarny Gerd Müller. Dziś, jak to żartuje wiele osób, Robert Lewandowski, trochę jako zemstę za tamtą bramkę, wymazuje rekordy zmarłego niedawno znakomitego niemieckiego reprezentacji narodowej Kazimierz Górski rozegrał tylko jeden mecz, w dodatku niezwykle pechowy, bo przegrana z Danią 8:0 z 1948 r. jest do dziś jednym z najgorszych wyników reprezentacji Polski. Potem Górski skończył studia i wziął się za trenerkę. Trenował między innymi Legię i Gwardię, ale i zespoły z innych ile debiutu jako zawodnika w meczu reprezentacji nie można zaliczyć do udanych, o tyle z sukcesem debiutował Kazimierz Górski jako narodowy selekcjoner. W pierwszym meczu, rozegranym z reprezentacją Szwajcarii w Lozannie w 1971 r., był wynik 2:4, a więc wyraźne zwycięstwo biało-czerwonych, w dodatku – co kibice lubią chyba najbardziej – z dużą liczbą goli. Jedną bramkę zdobył wtedy Kazimierz Deyna, a aż sześciu zawodników to byli gracze Legii Warszawa, czterech pochodziło z Górnika Zabrze. Te dwa kluby dominowały na polskich boiskach ligowych i reprezentowały naszą piłkę w europejskich rozgrywkach w latach 1966-1976 Górski prowadził reprezentację Polski w 68 oficjalnych meczach (37 zwycięstw, 12 remisów, 19 porażek, bramki: 138-66).Górski trenował Legię i inne polskie kluby, ale większe sukcesy klubowe odniósł za granicą, gdzie jego zespoły zdobywały tytuły mistrzowskie i puchary. Po zakończeniu kariery trenerskiej w Grecji Górski wrócił do Polski. Był wiceprezesem, a w latach 1991-1995 prezesem, Polskiego Związku Piłki Nożnej. W lipcu 1995 r. został honorowym prezesem PZPN. Zmarł w wieku 85 lat i jest pochowany na cmentarzu Wojskowym na Górski ma również swój pomnik przy Stadionie ZawadzkiW połowie lat 70. ubiegłego wieku zamiast Lewandowskiego wspominano Kazimierza Deynę. To dzięki temu, że był królem strzelców monachijskich igrzysk olimpijskich w 1972 r., gdzie nasza reprezentacja zdobyła złoty medal. - To on mnie znalazł, to on mnie ukształtował. Jemu zawdzięczam wszystko, co osiągnąłem w sporcie - mówi były znakomity piłkarz Grzegorz Lato o polskim trenerze wszechczasów. Kazimierz Górski zmarł we worek w szpitalu MSWiA w Warszawie. Miał 85 o śmierci swojego trenera dowiedział się wczoraj rano. - Zadzwonił Darek, syn Górskiego. To była smutna chwila. Odszedł wielki człowiek sportu - mówi ze wzruszeniem. Mielczanin doskonale znał pana Kazimierza, rozegrał pod jego wodzą kilkadziesiąt meczów w reprezentacji Polski, zdobył 3. miejsce na mundialu w Niemczech. - Górski był skromny, potrafił rozładować napięcia w drużynie, zagrzać do walki. Słynął z dowcipu. Niestety, nie obejrzy już kolejnego mundialu - mówi najlepszy piłkarz mistrzostw świata z 1974 jest okrągła, a bramki są dwieTo Górski, ze swoim charakterystycznym lwowskim akcentem, był autorem tego słynnego powiedzenia. Lato uważa, że wszyscy przez lata wsłuchiwali się w te z pozoru proste słowa, bo trener-legenda był wielkim autorytetem. - Będzie go bardzo brakowało. Gdyby żył, był w pełni sił nie pozwoliłby na rozgardiasz w naszej piłce - uważa znany rzeszowski trener Stanisław Kocot, który dobrze znał pana Kazimierza. - W latach 70. bywał u mnie w domu. Zawsze skromny, życzliwy. Moja teściowa gotowała mu jego ulubione potrawy. Jedliśmy między innymi karpia po żydowsku - wygrać, przegrać albo zremisowaćŚmierć trenera poruszyła wszystkich, mimo, że od dawna zmagał się z nowotworem. Ostatecznie choroba wygrała. Od wczorajszego poranka na ulicach, w sklepach, autobusach nie ustają rozmowy o trenerze-legendzie. - Górski to prawdziwy symbol naszej piłki. Wielka szkoda, że odszedł. Takiego trenera już się chyba nie doczekamy - mówi pan Tadeusz, 70-letni kibic futbolu, który doskonale pamięta triumfy Polaków pod wodzą Górskiego. - Bardzo dziękuję za emocje, które dostarczyłeś nam w trudnym okresie ogólnej biedy - piszą kibice na internetowych będzie teraz z polską piłką, z Orłami Górskiego? - Jego odejście nas chyba jeszcze bardziej scementuje, umocni. Myślę, że duch Górskiego będzie nad nami czuwał, dodawał nam sił - odpowiada Lato.