Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo sam jestem największym sukinsynem w tej dolinie.. pies_kaflowy - Bęcwał Dnia · przed dinozaurami Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska twoja i kij twój mnie pocieszają. Ps 23,4. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną. Psalm 23,4. Forma Psalmu 23 jest pouczająca. W Psalmie 23,1-3, Dawid mówi o Bogu jako „On”: Pan jest pasterzem moim … [On] pasie mnie … [On] prowadzi mnie … [On] duszę moją pokrzepia. Następnie, w wersetach 4 i 5, Dawid odnosi się do Boga jako „Ty”: posiłków, a Aleksy chorował, jego własny organizm także był mu wrogiem. Przyniesiono więc krzesła, jednakże nie oczekiwano transportu, ciężarówki na zewnątrz również nie miały ich zabrać do innego miejsca, a przynajmniej nie żywych. Pluton egzekucyjny pojawił się niemalże natychmiast, odczytano akt oskarżenia. Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną! Twój kij pasterski i laska dodają mi otuchy. (Ps 23,1–4) W jakimż mocnym obrazie modlący się człowiek wyznaje PANU swoją wiarę! Pan jest naszym pasterzem. Psalmista – w przeciwieństwie do ludzi współczesnych – jeszcze doskonale zna ten obraz. 4 A kiedy już wkroczę w mrok doliny śmierci, zła się nie ulęknę, bo Ty przy mnie staniesz! Będziesz mi oparciem oraz przewodnikiem. 5 Ty ucztę dla mnie każesz przygotować, na oczach mych wrogów olejkiem namaścisz. i kielich mi wręczysz, aby mnie nasycić. May 5, 2022 - This Digital Prints item by SunscapesArt has 64 favorites from Etsy shoppers. Ships from United States. Listed on Jan 25, 2023 Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie. 2. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie. 3. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości ze względu na imię swoje. 4. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska twoja i kij twój mnie pocieszają. Psalm 23. Dobry Pasterz. Paść ich będzie Baranek i poprowadzi ich do źródeł wód życia (Ap 7, 17) pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. orzeźwia moją duszę. przez wzgląd na swoją chwałę. zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. są moją pociechą. kielich mój pełny po brzegi. Posłuchaj wspaniałego wykonania Psalmu 23. "Choćbym ciemną szedł doliną zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną" - wsłuchajmy się dziś w te piękne słowa Psalmu 23 i zatrzymajmy na chwilę, aby poświęcić czas Bogu. Zawierzmy Mu swoje troski, problemy, zmartwienia i zaufajmy Jego Opatrzności. Podziękujmy także za to, co dla I0pRx39. STARY TESTAMENT Księga Psalmów PSALM 23(22)1 Bóg pasterzem i gospodarzem 231 Psalm. Dawidowy. Pan jest moim pasterzem2, nie brak mi niczego. 2 Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: 3 orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. 4 Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska3 są tym, co mnie pociesza. 5 Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity4. 6 Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy. PROLOG Nie wierzyłem w Boga i inne tego typu baśnie. Tylko że Bóg zaczął działać. Od razu. Zaczęły się dziać małe cuda – mówi Bartosz Konopka, reżyser filmu „Krew Boga” (od 14 czerwca w kinach). 14 czerwca do kin wchodzi „Krew Boga” w reżyserii Bartosza Konopki. To film o krzewieniu chrześcijaństwa, który pokazuje, że poszukiwanie Boga jest wejściem na krętą drogę pełną pułapek. W wywiadzie dla serwisu Konopka odpowiada na pytanie, czy takie ujęcie tematu zachęci widzów do duchowych Konopka: Bóg nie obiecuje nam, że zabierze cierpienia„Poszukiwanie Boga jest tak samo trudne i bolesne jak samo życie. Bóg nie obiecuje nam, że zdejmie przeszkody i cierpienia. Dlatego używamy kluczowego psalmu w filmie: Choćbym kroczył ciemną doliną śmierci, zła się nie ulęknę, bo ty jesteś ze mną. To nam obiecuje Bóg przez Chrystusa: nie zabiorę ci cierpień, ale będę przy tobie, tak żebyś mógł przez nie przejść. Nigdy cię nie opuszczę, zawsze będę cię wspierał. Nie bój się. Przechodź przez ciemną dolinę z pełną odwagą, żyj pełnią życia, bo do tego cię powołałem” – mówi dzisiaj, w takich bezpiecznych i naiwnych czasach, chcemy żyć kolorowo jak dzieci. Mamy masę znieczuleń, iluzji i samoooszukiwania. A to nie o to chodzi. Tylko konfrontując się z trudnościami rozwijasz się i masz szansę pokonywać swoje słabości, ograniczenia. Życie jest tak samo trudne jak w średniowieczu, wybory są te same, dlatego warto się tam wybrać, żeby z większą intensywnością zobaczyć swój „Krwi Boga” o filmie i o swoim nawróceniuKonopka otwarcie wyznaje, że „Krew Boga” to dzieło jego życia i że Pan czuwał nad ekipą filmową w trakcie realizacji. Sam reżyser pracując nad produkcją przeżył nawrócenie. Ale był to dość zawiły proces. Sam tak o tym opowiada:Pracuję nad tym filmem od 7 lat. Powstawał jako mój sprzeciw wobec Kościoła, który mówi nam, jak mamy żyć, a sam nie daje przykładu do naśladowania. Jako sprzeciw wobec autorytarnych instytucji i systemów, które narzucają swoją ideologię. Wobec braku dialogu, władzy, przemocy. Dzisiaj myślę, że pod spodem, najgłębiej było rozczarowanie Bogiem, który mnie nie słyszy. Przez te 7 lat przeszedłem przez poważny kryzys w moim życiu (…). Straciłem kontrolę nad swoim życiem, zalewała mnie złość, rozczarowanie, frustracja, zła energia, która demolowała życie i kontakty z ludźmi. Docierasz do najgłębszej pustki w swoim sercu, której nie jest w stanie zapełnić żaden człowiek. I tam, na dnie ciemnej studni, Bóg najchętniej wyciąga po ciebie rękę. A może po prostu miałem już dość i oddałem kontrolę. Potrzebowałem jakiejś siły wyższej, która mnie wyciągnie. Czułem, że nic innego nie pomoże. Zacząłem rozmawiać ze swoją siłą wyższą, a może na początku z samym sobą, no bo wciąż nie wierzyłem w Boga i inne tego typu baśnie. Tylko że on zaczął działać. Jak relacjonuje Konopka w rozmowie z Sylwią Krasnodębską, zaczęły się dziać małe cuda. „Puściła tama trzymanych od lat emocji. Pojawiła się nowa wrażliwość, na ludzi, na zdarzenia, na najprostsze rzeczy. Jakby mi spadły łuski z oczu. Odpuściła złość i niechęć, zacząłem się karmić każdym dniem, drobnym słowem, uśmiechem, zacząłem dostrzegać z wielką intensywnością rzeczy, których wcześniej nie widziałem, albo mijałem obojętnie. Pojawiła się nowa wrażliwość. Coraz więcej rozmów, spotkań, obserwacji zaczęło mnie wypełniać, poruszać. Czułem jak mi pęka lód w sercu, jak serce zaczyna szybciej bić” – opowiada o scenach okrucieństwa w filmie „Krew Boga”Bartosz Konopka zapewnia, że praca nad filmem była katalizatorem jego przemiany. Przygotowując produkcję krążył wokół tematu wiary, czytał książki, oglądał filmy, rozmawiał o myślę, że Bóg mówił do mnie: no kolego, chcesz się zająć Mną, chcesz zgłębić temat wiary, to zapraszam, ale na poważnie i do końca. Nie wystarczy krytyka Kościoła, zobacz też drugą stronę medalu. Zobacz, że dookoła jest wymiar duchowy, tylko musisz wykonać krok na drugą stronę lustra. Wystarczy się odważyć zrobić ten jeden krok. Wokół nas jest wielka miłość, tylko czasami jej nie dostrzegamy latami, całe życie. Boimy się zaryzykować. Często ryzykujemy, kiedy już znikąd nie ma pomocy. Tak było ze mną. W „Krwi Boga” jest wiele scen okrucieństwa. Reżyser tak to komentuje: „Niestety w filmach religijnych przyjemne oznacza często nudne i naiwne. Dramaturgia opiera się na konflikcie, napięciach i tarciu. To skrót naszego życia, mitycznej drogi bohatera. Musi być konflikt, wtedy opowieść nas wciąga i staje się ważna, bohater może się skonfrontować ze sobą i innymi, wychodzi z tego starcia albo zwycięsko albo z nauką. To są prawidła opowiadania historii od tysięcy lat”.Czytaj także:Robi film o nawracaniu w średniowieczu i… sam się nawrócił. Bartosz Konopka o „Krwi Boga”Czytaj także:Modlili się tu Sinatra, Crosby, Valentino… Poznaj kościół gwiazd Hollywood [zdjęcia]Czytaj także:Andrzej Sowa: Złamałem wszystkie przykazania, ale Bóg uczynił dla mnie cud [wywiad] Opublikowano: 2022-03-27 09:18: · aktualizacja: 2022-03-27 09:20: Dział: Świat Świat opublikowano: 2022-03-27 09:18: aktualizacja: 2022-03-27 09:20: Reportaż z Ukrainy / autor: Fratria/Andrzej Skwarczyński Po tygodniu spędzonym w Kijowie wsiadam do nocnego pociągu do Odessy. Tym razem pasażerów było znacznie więcej. Przedział dzielę z młodą mamą i jej synem i mężczyzną, którego miejsce zajmie później inna kobieta. Podróż jest niespokojna – krążą plotki o innym ostrzelanym pociągu. Wszystkie okna są zasłonięte, światła wyłączone lub ustawione na minimalną moc. Sen wszystkich podróżnych niespokojny i rwany. W sąsiednim przedziale znów jedzie kotka, spokojniejsza, daje się głaskać. CZYTAJ TAKŻE: Ostatni przyjazny polski dom na wschodzie. „Żadne nagranie nie będzie w stanie oddać tej rzeczywistości”. ZDJĘCIA Podróż pociągiem Rankiem humory się poprawiają, nie zostaliśmy zaatakowani. Rozmawiam z Nastią, trochę zajmuję jej półtorarocznego synka, żeby i ona miała chwilę wytchnienia. Nastia wraca z Kijowa od rodziców, po raz pierwszy pokazała im wnuka – trwa wojna, ale jakby wracała normalność. Nie zrobiła tego wcześniej, bo nie lubi podróżować, wygląda na dwadzieścia kilka lat, nie więcej niż dwadzieścia pięć. Do tej pory w swoim życiu była tylko w Odessie i Kijowie. Zawsze bardzo chciała pojechać do Charkowa, ale teraz wiadomo – nie da się (jest to wykonalne, ale matka z dzieckiem nie będzie jechała na „zero” – tak jest tu określany front). Nastia nie chce uciekać, nie lubi podróżować. Nie chce jechać w nieznane. Wie, że w Polsce przyjmujemy uchodźców i nie dzieje się im tam krzywda, a wręcz, że dobrze im się wiedzie. Na Ukrainie jest u siebie, ma znajomych, zna swoje miasto. O ojcu dziecka nie chce rozmawiać. Często rozmawia przez telefon. Moją uwagę zwraca ilustracja na ekranie jej smartfona – Słowianka z opaską w kolorach białoruskiej flagi, trzymając ukraińską flagę, dzielnie kroczy przez płomienie. Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę… Ukraińskie koty to osobny temat. W Odessie jest ich mnóstwo, ludzie budują im drewniane i kartonowe domki wykładane kocami, w wielu miejscach usypane są górki suchej karmy. Na dworcu w Kijewie było słychać donośny koci płacz – jego źródłem okazała się bengalska kotka, nieszczęśliwa, bo zamknięta w transporterze. Uciekała wraz z jej opiekunami do Azerbejdżanu. Wielu podróżnych ma ze sobą swoje kociaki, których pogłaskanie od razu ułatwia rozmowę. Żadna z osób z którą rozmawiam nie wyobraża sobie porzucenia kota, to członek rodziny. Gdybym znalazł się w ich sytuacji, też nie wyobrażałbym sobie zostawianie mojej kotki na pastwę losu. Dobre wieści z „zera” wywołały odwilż w Odessie W Odessie jest już cieplej. Spotykam moją gospodynię na wyjściu z peronu. Cieszy się na mój widok, uściskuje mnie. Daje mi klucze i pozwala samemu iść na kwaterę, tym razem już nie chce żadnej kaucji. – Ty Andrzej jesteś haraszo, nie nada. Tym razem odnajduję mieszkanie bez problemów. Zostawiam bagaże, odświeżam się, wychodzę na miasto. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło. Umocnień ani nie przybyło, ani nie ubyło. Pojawiły się patriotyczne plakaty z motywami „idi na chj” i „ruski okręcie wojenny idź na chj”. To powiedzenie na stałe wejdzie do kanonu przysłów, nie sądzę by w przyszłości było odbierane jako przekleństwo. Wydaje mi się, że jest mniej posterunków, nie jestem już tak często kontrolowany. Zmniejszyła się zamknięta strefa w centrum miasta, mogę podejść bliżej Teatru Opery i Baletu. Oczywiście nadal obowiązuje surowy zakaz fotografowania instalacji wojskowych. Zauważam jednak zmiany. Ukraińska armia odepchnęła kacapów z oddalonego o niewiele ponad 100 km Mikołajewa i obecnie gniecie ich w Chersoniu. Dobre wieści z „zera” wywołały odwilż w Odessie. Otwierają się sklepy i restauracje, ludzie tłumnie wyszli na place i ulice, dzieci oblegają place zabaw. Do tego jest znacznie cieplej. Odessa odetchnęła. Na przepięknym i przebogato zdobionym, upstrzonym wręcz rzeźbami pasażu trafiam na sesję fotograficzną pary młodej. Tydzień temu pasaż był zamknięty na trzy spusty. Rozmawiam z mamą dziewczyny. Mówię, że jestem reporterem z Polski. Zanim mogę powiedzieć coś więcej, muszę wysłuchać szczerych podziękowań dla wszystkich Polaków, za przyjmowanie uchodźców z Ukrainy. Pani jest w kontakcie ze znajomą, która jest w Ostrowcu Świętokrzyskim i wie od niej, z jak ogromnej skali pomocy mówimy. Wielokrotnie dziękuje wszystkim Polakom. Mówi, że zrobiliby to samo, gdy orki przyszły do nas. Jej córka jutro ma sama wyjeżdżać do Warszawy. Proponuję zabranie jej ze sobą, powoli i ja zmierzam ku bezpieczeństwu. Dziękuje, ma już wszystko dograne. Od czasu do czasu alarm podnoszą wyjące syreny i bijące dzwony w cerkwiach. Jednak wszyscy już przywykli do alarmów przeciwlotniczych. Mieszczanie zachowują spokój i przechodzą do schronów, przejść podziemnych i innych bezpiecznych miejsc. „Rosja uważa się za imperium. Zła!” W parku przy soborze Przemienienia Pańskiego, w pobliżu pomnika liberalnego carskiego generał-gubernatora Nowej Rosji (południowej Ukrainy) pod metalową altaną starsi panowie siedzą na ławkach i grają na ustawionych tam na stałe stołach w szachy, warcaby i domino. Kupuję ciastka. Dosiadam się do szachistów. Wykładam na blat ciastka. A to co? Pomoc humanitarna? — rzuca z uśmiechem jeden z nich. Najważniejsze, że moje wkupne zostaje przyjęte. Mogę siedzieć z dziadkami i przysłuchiwać się o czym rozmawiają. Ty Polak? — pyta jeden z nich, wskazując na orła w koronie na mojej „broń żiletie”, jak określa się tutaj kamizelkę kuloodporną. Tak, jestem korespondentem wojennym A skąd w Polsce? Z Warszawy Piękne miasto, byłem kiedyś. Starszy Pan w przerwach pomiędzy swoimi posunięciami na szachownicy opowiada mi o drugiej wojnie. Przyszli Niemcy, zabili jego rodziców, zgwałcili starszą siostrę i ją też zastrzelili. Jego zostawili na pastwę losu, bo był małym chłopcem. Teraz przyszły kacapy i mordują nawet takie małe dzieci, jakim on wtedy był. Polacy nam pomagają, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Polacy stałe pomagają Ukrainie. Ameryka tak sobie pomaga. A Niemcy, jak oni tak mogą. Nie widzą co się dzieje!? A dostaw broni zabraniają, tamtego zabraniają. Wspomina też o Smoleńsku, gdzie zginął prezydent Lech Kaczyński. To była rosyjska dywersja, bo delegacja jechała na pomnik polskich oficerów (w domyśle do Katynia). Ruscy w ten sposób nie dopuścili do wizyty. To była prowokacja po smoleńsku i to wszystko. To wszystko na 100 proc. robota Rosji. Rosja uważa się za imperium. Zła! — wtrąca się ktoś inny. Tak imperium zła. Choć w Rosji carowie, imperatorzy nigdy nie byli czysto ruscy, diabła nigdy nie było, wszyscy byli przyjezdni, Niemcy. Putin to nie tylko prostytutka, to zdzira. Zwycięstwo będzie po stronie Ukrainy, bo po naszej stronie są przyjacielskie kraje jak Polska, USA, Wielka Brytania. Anglia, która w czasie wojny światowej pomagała Polsce i związkowi sowieckiemu, a teraz pomaga nam. Z takimi przyjaciółmi wygramy z tymi mordercami u których ręce są do połowy (w domyśle po łokcie) we krwi. Naród Ukrainy z pomocą bratnich narodów zwycięży. Zwycięstwo będzie z nami i całą Europą. Na koniec dołączymy do Europy (pewnie chodzi o UE) a Rosja zostanie cofnięta daleko w tył. Przez Putina sami cofną siebie o 50, 80 w tył. Nikt im nie będzie wierzyć. Dziękuję Ci. Niech Bóg da Ci zdrowie. Opuszczam altanę, idę do cerkwi, mają się w niej odbywać dziękczynne modlitwy za oddalenie zagrożenia, warto chociaż je zobaczyć. W międzyczasie dowiedziałem się, że kilka dni wcześniej w odeskiej telewizji została wyemitowana wspólna modlitwa o pokój i zwycięstwo kapłanów każdego z obecnych tu wyznań – wszystkich cerkwi, muzułmańskiego, żydowskiego i katolickiego. Wygląda na to, że z Odessy jest bliżej do Boga. Publikacja dostępna na stronie: